Wycena zlecenia w małej firmie zaczyna się zwykle od szybkiego rachunku w głowie. Pracownik zarabia pięć tysięcy brutto, miesiąc ma około stu sześćdziesięciu siedmiu godzin roboczych, więc godzina jego pracy kosztuje trzydzieści złotych. Zadanie zajmie dziesięć godzin, robocizna to trzysta złotych, dokładamy materiał i marżę.
Rachunek jest szybki, wygodny i zaniża koszt o mniej więcej połowę.
Pierwsza warstwa: składki po stronie pracodawcy
Wynagrodzenie brutto nie jest tym, co firma wydaje na pracownika. Do kwoty z umowy dochodzą składki finansowane przez pracodawcę, czyli osobna pozycja obok tych potrącanych pracownikowi z pensji.
Składają się na nią: składka emerytalna w wysokości 9,76 procent, rentowa 6,5 procent, wypadkowa zależna od branży i najczęściej wynosząca około 1,67 procent, składka na Fundusz Pracy 2,45 procent oraz na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych 0,1 procent.
Razem daje to około 20,5 procent ponad wynagrodzenie brutto. Przy pensji pięciu tysięcy złotych firma wydaje więc nie 5000, a około 6024 zł miesięcznie. W skali roku 72 288 zł zamiast 60 000 zł.
Druga warstwa: godziny, za które płacisz, ale których nie ma
Tu robi się ciekawiej, bo o tej części zwykle nikt nie myśli.
Rok pracy to około dwóch tysięcy godzin nominalnego wymiaru. Pracownik nie przepracuje ich wszystkich i nie chodzi o żadne nadużycie, tylko o normalne, przewidziane prawem nieobecności.
- Urlop wypoczynkowy: dwadzieścia sześć dni przy stażu powyżej dziesięciu lat, czyli 208 godzin.
- Zwolnienia lekarskie: przeciętnie kilka dni w roku, przyjmijmy ostrożnie 40 godzin.
- Szkolenia obowiązkowe, badania okresowe, opieka nad dzieckiem, urlopy okolicznościowe.
Po odjęciu tych pozycji z dwóch tysięcy godzin zostaje realnie około 1750 godzin, w których pracownik faktycznie wykonuje pracę. Wynagrodzenie należy mu się natomiast za wszystkie.
Podzielmy więc roczny koszt przez godziny efektywne: 72 288 zł podzielone przez 1750 godzin daje 41,30 zł za godzinę. Wyjściowe trzydzieści złotych właśnie wzrosło o prawie czterdzieści procent.
Trzecia warstwa: stanowisko pracy
Do tego dochodzi wszystko, co pracownik potrzebuje mieć, żeby pracować. Miejsce, w którym siedzi albo stoi, i jego udział w czynszu. Komputer, telefon, narzędzia, odzież robocza. Szkolenia BHP i wstępne. Oprogramowanie na licencję na użytkownika. Rekrutacja i wdrożenie, rozłożone na przewidywany czas zatrudnienia.
W usługach biurowych ta warstwa dokłada zwykle kilka złotych do godziny. W produkcji, gdzie do wyceny wchodzi jeszcze udział w kosztach maszyn, potrafi być znacznie wyższa.
Realny koszt godziny pracy pracownika z pensją pięciu tysięcy brutto zamyka się więc gdzieś między czterdziestoma pięcioma a pięćdziesięcioma złotymi. Nie trzydziestoma.
Dlaczego sześć minut ma znaczenie
Ta liczba zmienia sposób patrzenia na drobiazgi.
Weźmy firmę zatrudniającą trzydzieści osób, w której ludzie zaczynają średnio sześć minut po wyznaczonej godzinie. Nikt nikogo nie oszukuje, po prostu tak wychodzi: korek, szatnia, kawa, rozmowa na korytarzu. Sześć minut razy trzydzieści osób razy dwieście pięćdziesiąt dni roboczych to 45 000 minut, czyli 750 godzin rocznie.
Przy koszcie czterdziestu pięciu złotych za godzinę mówimy o 33 750 zł w skali roku. To równowartość połowy etatu, wydawana bez żadnej decyzji.
Rzecz w tym, że w firmie prowadzącej papierową listę obecności ta kwota jest niewidzialna. Lista pokazuje podpis, a nie godzinę. Dopiero elektroniczna ewidencja czasu pracy zamienia rozmyte wrażenie w liczbę, którą można porównać z poprzednim miesiącem i z którą można coś zrobić.
Warto od razu dodać zastrzeżenie, bo bez niego łatwo wyciągnąć zły wniosek. Ta wiedza służy do zarządzania procesem, nie do ścigania ludzi. Jeśli spóźnienia koncentrują się na jednej zmianie, przyczyną bywa jeden autobus albo kolejka przy jednym wejściu. Wtedy rozwiązaniem jest drugie wejście albo przesunięcie startu o dziesięć minut, a nie rozmowa dyscyplinująca.

Jak policzyć to u siebie
Rachunek zajmuje kwadrans i wymaga czterech liczb, które masz pod ręką.
- Weź roczny koszt zatrudnienia pracownika razem ze składkami po stronie pracodawcy.
- Ustal nominalny wymiar czasu pracy w roku i odejmij od niego urlop, przeciętną absencję chorobową i szkolenia.
- Podziel pierwszą liczbę przez drugą. To Twój koszt godziny efektywnej.
- Dodaj udział w kosztach stanowiska: czynsz, sprzęt, licencje, narzędzia.
Wynik przydaje się w trzech miejscach. Przy wycenie zleceń, gdzie zaniżony koszt robocizny zjada marżę po cichu. Przy decyzji, czy zatrudnić kolejną osobę, czy dopłacić za nadgodziny. I przy ocenie, czy inwestycja w narzędzie, które oszczędza kilka godzin miesięcznie, ma sens finansowy.
Dwie liczby, które warto znać
Na koniec praktyczna wskazówka. Zamiast jednej stawki warto trzymać w głowie dwie: koszt godziny efektywnej i koszt godziny nadliczbowej, która jest droższa o wysokość dodatku. Firmy, które ich nie rozdzielają, regularnie mylą się przy decyzji o rozbudowie zespołu, bo porównują cenę nowego etatu z ceną zwykłej godziny, a nie z ceną tej godziny, którą faktycznie płacą w szczycie.
Narzędzia, które pokazują oba te rozkłady na bieżących danych z firmy, oferuje między innymi RCM Control, gdzie ewidencja godzin łączy się z raportowaniem nadgodzin i absencji w podziale na działy.

Popularne
Biznes
Ile realnie kosztuje godzina pracy pracownika? Rachunek, który zaskakuje przedsiębiorców
Blog
Komfortowe apartamenty w Zakopanem – idealna baza wypadowa na górskie szlaki
Blog
1ekspert.pl: Profesjonalny doradca finansowy, niezależność i bezpieczne kredyty
Biznes / Blog / Dom
Schody na ażurowych wstęgach – lekkość formy, nowoczesna geometria i stabilność
Blog
Podłoga do zadań specjalnych: Dlaczego gres porcelanowy to najtrwalszy wybór na domowe posadzki?
Biznes
Ratunek dla ciężarówek w stanie krytycznym. Nowoczesna rekonstrukcja po najcięższych kolizjach
Blog
Jak zwiększyć zyski ze sprzedaży dań na wynos bez podnoszenia cen?